Miesiąc: Maj 2016

Spacer o zachodzie słońca

W rozpiętych butach, delikatnie narzuconym na plecy płaszczu i krzywych okularach na nosie, przemierzam pustą ulicę o zachodzie słońca. Słyszę śpiew ptaków dochodzący z koron starych drzew, które rosną nieopodal mojego domu. Dostrzegam doskonałe niedoskonałości świata: brudną, ciemnobrązową ziemię, tak bardzo niedocenianą, stanowiącą podstawę funkcjonowania życia, wschodzącą trawę, biedronki zbudzone ze snu odrobinę za wcześnie oraz nieskończone niebo, które tego popołudnia nieznany artysta pomalował pastelowymi kolorami, stworzonymi przez siebie z mieszanin posiadanych farb. Powietrze jest chłodne, przyjemne i orzeźwiające. Wdziera się w moje płuca i oczyszcza je z ciężkich zmartwień, przez które zostaliśmy zmuszeni do stąpania po podłożu, choć gdyby nie one, moglibyśmy latać. Czy jednak dotykanie materii jest aż tak złe? Nigdy, przenigdy nie zrezygnuję z uczucia, które przepływa przez całe ciało, gdy moje pięty zapadają się w nadmorskim piasku i już tylko czubki palców przypominają mi o tym, że wciąż tam są. Tutaj, gdzie mieszkam, nie ma morza jako zbiornika z wodą. Pojawiają się morza „przejściowe”, które przybywają wraz z porami roku. Istnieje morze złotej pszenicy. Morze mgły. Morze będące domem dla stada …

Za tych, co szaleni

Minęła już północ. Wszyscy poszli spać, księżyc wzniósł się wysoko nad czubkami drapaczy chmur, a ulice opustoszały, ustępując kojącej ciszy, którą od czasu do czasu przerywa brzęczenie starej sygnalizacji świetlnej. To jedna z tych nocy, gdy krucha, najcenniejsza cząstka duszy czerpie energię z kołyszących się ruchów powietrza, oczyszcza zabrudzone wnętrze ze zbytecznych kłamstw trafiających tam przez pomyłkę i odważnie próbuje wydostać się na zewnątrz, wprowadzając ciało w stan nadludzkiego spokoju, równowagi i skupienia, przypominając o prawdziwym, najważniejszym „ja”. Nie śpię. Nie mogę. Tak, jestem obecna tutaj, nawet bardziej niż kiedykolwiek. Słyszę rytmiczne uderzenia serca, niezauważalnie poruszam palcami, by dotknąć gładkich, miejscami lekko wyschniętych dłoni, nawet opieram się plecami o poduszki, na których odcisnął się kształt mojego kręgosłupa. Czuję, jak z każdym pełnym oddechem tworząca mnie materia woła z utęsknieniem, przypomina, gdzie przynależy, jakie jest jej przeznaczenie, ze wszystkich sił próbuje połączyć się z miejscem, w którym znajduje się jej dom. Skąd bierze się to niezwykłe uczucie, kiedy identyfikujesz się z nigdy nie widzianą  na własne oczy przestrzenią, pełną obcych ludzi, kształtów i różnorodności, o której czytałeś tylko w ukochanych książkach, a za którą tęsknisz …

Wspomnienia z Paryża

Symetryczne kamienice, galerie sztuki, artyści sprzedający namalowane farbami olejnymi obrazy, dzielnice nieznanych, urokliwych butików oraz kosmicznie drogich salonów światowych marek, parki z dokładnie przystrzyżonymi ogrodami i zdobionymi fontannami, przy których, podczas przerwy na posiłek między południem a godziną czternastą, z przetartych toreb odpoczywających na soczysto zielonej trawie mieszkańców unoszą się zapachy chrupiącego pieczywa, ciasta francuskiego nadziewanego pieczonymi jabłkami i świeżych crêpes przygotowywanych w pobliskich naleśnikarniach. Kłódki zawieszone na balustradach mostów wznoszących się nad Sekwaną, nazwane imionami podróżnych z najdalszych zakątków świata, wieczorne spektakle odgrywane przez aktorów La Comédie-Française, muzea skrywające tajemnice dorobku ludzkiego, ulice przepełnione kulturami wszystkich siedmiu kontynentów, kwiaty zdobiące balkony oraz białe okiennice, uliczki z kamienia, którego kolor przywodzi na myśl perłowe muszle wyłowione z dna oceanu, sprzedawcy gazet stojący pośród spieszącego tłumu, którzy trzymają plik ciepłego jeszcze papieru udekorowanego czarnym tuszem, duszne korytarze metra i widziana nocą wieża Eiffla, której migoczące światełka widoczne są niemal z każdej strony miasta. Zielono-granatowe tabliczki wyznaczają kierunek zagubionym, zdradzając fragmenty historii istnienia zasłużonych, ruch samochodów, rowerów i motorów, który nieustannie krąży wokół Łuku Triumfalnego, droga do Sacré-Cœur pnie się po białych schodach wśród sklepów z …