Francja, Podróżnik
Dodaj komentarz

J’ai laissé mon cœur en France

Trudno uwierzyć, że minęły już trzy miesiące od mojego powrotu z trzymiesięcznej wymiany we Francji. Spędziłam tam zimę, chodząc do szkoły, mieszkając z francuską rodziną i odkrywając magię, język oraz kulturę obcego kraju. Wtopiłam się w jego codzienność, przyjmując piękno i akceptując niedoskonałości, które mi podarowano i próbowałam otworzyć się na każdą z nich, by móc jak najlepiej zrozumieć, jaka historia wiąże się z ich obecnością w tamtejszej rzeczywistości.

Mieszkałam niedaleko Saumur – miasta, które możecie kojarzyć z Loarą, Coco Chanel czy Le Cadre Noir – jednak najwięcej czasu spędziłam właśnie tam ze względu na szkołę i pragnienie odkrywania nowych miejsc po zakończeniu lekcji, gdy czekałam na autobus lub po prostu umawiałam się z koleżankami. Chociaż miejscowość nie wydaje się bardzo duża, jej ulice zapełnione są drogeriami oraz różnorodnymi sklepikami z ubraniami, szalikami i biżuterią, wszędzie znajdują się piekarnie, które odżywają zwłaszcza w południe, w ślepych uliczkach kryją się księgarnie i stoiska z pocztówkami oraz papeterią, a w centrum można kupić wina i sery, których zapach od razu daje się rozpoznać. Moim ulubionym miejscem, w którym spędziłam wiele godzin, próbując zdecydować, co chciałabym zabrać ze sobą do domu, był salon z postarzanymi meblami, akcesoriami kuchennymi, przepięknie pachnącymi świeczkami, tackami śniadaniowymi i ogromnymi kubkami w paryskie motywy, puszkami na waciki, poduszkami, a nawet ramkami na zdjęcia – Comptoir de Famille (wydaje mi się, że jeden znajduje się również w Warszawie). Pracowało w nim starsze małżeństwo: pani ubrana w szary sweterek, pakująca zakupy klientów w czerwony papier i tekturowe torebki, poprawiająca ułożenie obrusów na półce przy oknie, oraz jej mąż, który zawsze miał na sobie koszulę w zielono-musztardową kratę i zachrypniętym głosem grzecznie prosił gości, by pozostawiali mokre parasolki na stojaku przy drzwiach. Oboje nosili okulary i słuchali piosenek z lat sześćdziesiątych, wybrzmiewających ze starego radyjka stojącego na brzegu kontuaru. Po kilkunastu dniach zaczęli mnie rozpoznawać i chichotać za każdym razem, gdy witałam się z nimi radosnym bonjour! i szerokim uśmiechem, bo wiedzieli, że na pewno zostawię tam dwie godziny swojej obecności.

Processed with VSCO with t1 preset

Processed with VSCOcam with t1 preset

Saumur położone jest nad Loarą, gdzie życie w mieście płynie spokojnie; nie spieszy się i nic go nie zaburza. Mieszkańcy jeżdżą do pracy przez most unoszący się nad rzeką, autobusy szkolne przywożą uczniów do szkoły, gdzieś na rowerze przejeżdża kobieta z bagietką wciśniętą do niebieskiej listonoszki, a w tle skrzypią drewniane drzwi i przekręcają się okrągłe, pozłacane klamki. Jest to coś zwyczajnego, a jednak będąc tam, czuje się niezwykłość i odmienność między środkowo-zachodnią częścią Francji, a rzeczami, które znamy.

Processed with VSCOcam with m3 preset

Kraina Loary słynie z pięknych zamków, wina oraz malowniczego krajobrazu. Nieważne, dokąd wybierałam się danego dnia, zawsze po drodze mijałam majestatyczne pałace oraz ogrody pełne symetrii oraz drzew i krzewów o geometrycznych kształtach. Podczas spacerów po małych miejscowościach często natrafiałam na „tunele” obrośnięte gałęziami, otoczone furtkami, które prowadziły do prywatnych łąk i gospodarstw. Chociaż przebywałam w Saumur w okresie zimowym, trawa i liście miały barwy soczystej zieleni ze względu na opady deszczu, które pojawiały się tam zwłaszcza w styczniu i lutym. Temperatura nie była bardzo niska, jednak wczesnym rankiem należało ciepło się ubrać, ponieważ powietrze przeszywało nieprzyjemnym zimnem. Pamiętam, gdy wcześnie rano wychodziłam z moją francuską siostrą z domu, by zdążyć na autobus i zająć dobre miejsce przy drzwiach; niebo było jeszcze granatowe (słońce wschodzi tam o wiele później), owijałyśmy się grubymi szalikami i zabierałyśmy parasolki leżące na krześle przy drzwiach, a potem szłyśmy szybkim krokiem i przeskakiwałyśmy przez kałuże, rozmawiając o nadchodzącym dniu w szkole, planie zajęć i porównując godziny przerwy obiadowej. Świat widziany zza okien pojazdu wciąż pozostawał zamglony, a my zamykałyśmy oczy i przez dwadzieścia pięć minut słuchałyśmy muzyki.

Processed with VSCO with f2 preset

Processed with VSCO with f2 preset

Processed with VSCO with t1 preset

Processed with VSCO with f2 preset

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s