Miesiąc: Lipiec 2016

Dobre dni

Mam ostatnio dziwny nastrój. Kiedy rano otwieram oczy, leżąc wtulona w świeżą, miękką pościel, i czuję chłodne powietrze głaszczące mnie po policzku (ostatnio temperatura trochę spadła), wydaje mi się, że czeka mnie naprawdę dobry dzień. Wstaję, idę w piżamie do kuchni i przygotowuję sobie ulubione śniadanie (ciemny chleb z awokado zdobył moje serce), które sprawia, że uśmiecham się z aprobatą, wyłapując z otoczenia małe powody do radości i próbując wyzwolić z siebie pozytywną energię. Popołudniowe godziny mijają bardzo szybko, pochłonięte przez filmy (w te wakacje nadrabiam produkcje nominowane do Oscara), książki, pisanie oraz jazdę na rowerze, która umożliwia wyzbycie się toksycznych emocji. Wieczory emanują spokojem; w umyśle pojawia się mnóstwo pytań retorycznych i długich przemyśleń, gdzieś w tle słychać rżenie koni mieszkających w stajni tuż za moim oknem, w pokoju rozbrzmiewają łagodne melodie kojących nerwy utworów, przygotowanych specjalnie na milczące wieczory. Rzeczywiście, każdy z tych dni jest dobry. Może nawet czasem tego nie zauważam, skupiając się tylko na negatywnych wydarzeniach, krzywych minach, zbyt głośnym tonie głosu i przykrych słowach. Jednak ukrywanie się pod miękkim kocem w kącie zaciemnionego pomieszczenia, rozczochrane …

Zmysły

Pluviophile (n.) a lover of rain; someone who finds joy and peace of mind during rainy days. Deszcz można zobaczyć – to całkiem proste. Często próbuje się ukryć, wpadając do leśnego strumyka, malując na jego powierzchni kręgi zamieniające się w drgające fale tańczące wraz z subtelnym, prawie niewidocznym ruchem skrzydeł motyli przeczekujących ulewę pod spodami soczystozielonych liści. Wyrywa z zamyślenia niezapominajki, pierwiosnki i kaczeńce i wkrada się do wnętrza białych chmur, łaskocząc je kolorami szarości, tak jak błękitno-granatowe akwarele na pędzelku zanurzonym w szklance wody przenikają ją pastelowymi barwami. Mknie po łodygach kwiatów, wyszeptuje tajemnice w ich zaróżowione płatki i spoczywa na cienkich nitkach pajęczyn, a przez jego nieskazitelne kropelki przedostają się promienie słońca, tworząc tęczowe witraże. Deszcz można usłyszeć. W zależności od podłoża, w które uderza, zmienia wysokość dźwięków, ich głębię, nawet czas trwania – czasem roznosi się echem, innym razem szybko ucicha, ustępując pozostałym muzykom, którymi dyryguje Matka Natura. Jest odzwierciedleniem pianina; jego brzmienie przywodzi na myśl instrument stojący samotnie w pustym pokoju, gdzie okiennice zostały zasłonięte prostymi, grafitowymi firanami, przez które przechodzi ciepła smuga światła. Krople deszczu …