All posts tagged: (nie)zwykłości

Ciasteczka

W zeszłym tygodniu upiekłam osiemnaście ciasteczek. Ich migdałowo-kakaowy smak rozpływał się w ustach, pozostawiając na języku delikatną słodycz. Żałuję, że nie zamoczyłam żadnego w herbacie, bo wtedy mogłabym przysunąć krzesło do okna, podkulić nogi i, spoglądając leniwie za szybę, poudawać przez parę sekund, że mam coś bardzo ważnego do przemyślenia. Gdy ktoś pyta mnie o ulubioną porę roku, nie potrafię wybrać. Chociaż dzisiaj zachwycam się jesienią i faktem, że mogę wykorzystać najładniejsze ubrania z szafy, za kilka miesięcy zasłonię oczy przed słońcem i uśmiechnę się na widok hamaku rozłożonego pod brzozą w ogrodzie. Piegi znów pojawią się na moim nosie, a ja będę delektować się każdym kęsem brzoskwini i soczystego arbuza. Pierwszego dnia zimy obudzę się z nadzieją ujrzenia zaśnieżonych ulic i sopli lodu wiszących pod ceglanymi dachówkami, a wiosną podleję żonkile stojące w doniczkach na parapecie. Czas popłynie, a moje małe czynności powtórzą się z nadejściem kolejnych lat. Jest tyle rzeczy, o których chciałabym opowiedzieć, a jednocześnie wydaje mi się, że żadna nie ma znaczenia, dlatego z ciężkim westchnieniem porzucam każdą z nich na …

Zorza polarna

Wczoraj pola, łąki i ulice pokrył biały puch spadający z nieba. Myślę, że to kawałki chmur, które przypadkiem się od nich oderwały i opadły na ziemię, choć wiem, że teoria naukowa brzmi zupełnie inaczej. Nie udało mi się jednak nacieszyć widokiem czystych płatków śniegu, ponieważ dzisiaj po przebudzeniu i szybkim zerknięciu przez okno ujrzałam w paru miejscach drobne listki zielonej trawy. Delikatne śnieżynki ponownie zamieniły się w wodę, a ich miejsce zajęła biała jak mleko mgła oplatająca domy na ulicy. Matka natura niezwykle ciężko pracuje, by o każdej porze dnia i nocy zachwycać pięknem otaczającego świata. Każdy kwiat posiada swój własny, niepowtarzalny zapach, każde drzewo zbudowane jest z innej kory. Czasem wydaje mi się, że nie potrafię tego docenić. Kiedyś pojadę do Norwegii, by ujrzeć zorzę polarną. Pewnej zimnej nocy położę się na skrzypiącym śniegu i z iskierkami nadziei w oczach spojrzę w nieskończoną ilość migoczących gwiazd… znajdę ją właśnie tam. Marzę o tym od czasu, gdy obejrzałam w telewizji program, w którym znana postać zobaczyła to cudowne zjawisko na własne oczy. Wyobrażacie sobie, jak …

Zasypianie

Widzę, jak świat powoli zapada w sen, wypowiadając półgłosem zaklęcia odrywające ogonki rdzawych liści od gałęzi. Mlecznobiała mgła przykrywa wyblakłe kolory i chroni dojrzałe kasztany przed zimnem, poranki rozpoczynają się coraz później, a promienie słoneczne gasną, żegnając cieplejsze miesiące pomarańczowo-złotymi malunkami na niebie. Chłód przenika miękkie poduszki, pozostawiając na poszewkach pocałunki jesieni. Naciągam rękawy grubego swetra, by ogrzać zziębnięte kostki nadgarstków. W domu unoszą się zapachy dyni, jabłek oraz ciasta z kruszonką. Pokoje wydają się uśpione, dźwięk skrzypiącej, drewnianej podłogi łagodniejszy, szary kredens przypomina starego, zamyślonego człowieka w okularach. Nieprzeczytane książki stoją na półkach, policzki się rumienią, a kot zwija się w kłębek na szarej kanapie. Nawet pies nie szczeka już tak często. Podnoszę rolety w oknach i, mrużąc oczy, patrzę na blade światło dnia odbijające się od szklanki. Siadam przy stole na dębowym krześle i powolnym ruchem smaruję chrupiące pieczywo porzeczkową konfiturą.

Rower

Albert Einstein powiedział, że życie jest jak jazda na rowerze – aby utrzymać równowagę, musisz wciąż poruszać się naprzód. Jestem prawie pewna, że żadne słowa nie poruszyły mnie nigdy w podobny sposób. Gdy słońce powoli przybiera wyraźną, pomarańczową barwę, kolory nieba podkreślają jego piękno różowym odcieniem, przypominającym watę cukrową, a powietrze ochładza się i głaszcze delikatnie po policzku, łaskocząc najwrażliwsze miejsca skóry, przemierzam rowerem dziurawą, polną drogę, ukrytą pod rozłożystymi, jaskrawozielonymi koronami drzew. O tej porze roku złote łany zbóż tworzą sierpniowy, magiczny dywan, rozwinięty wzdłuż twardych kamieni, dostępny dla wszystkich, niezależnie od tego, kim są. Mogą dostąpić najwspanialszego zaszczytu lata, jednak pomimo rażącego w oczy piękna, złociste, leżące na ziemi łodyżki każdego dnia deptane są bez większej uwagi przez zniszczone podeszwy starych butów oraz gumę samochodowych opon. Leżą na wyschniętym podłożu wśród ziarenek pszenicy, przygniecione i zakurzone, i choć czasem jest im przykro, że nikt nie zwraca na nie uwagi, nie przestają kąpać się w promieniach słońca. Kiedy jadę rowerem, mogę dostrzec każde z nich. Formują widzialny-niewidzialny kierunek, ku któremu intuicyjnie zmierzają moje nogi, …

Pamiętaj

Dzień dobry wszystkim! Znalazłam ten wpis na jednym z blogów uwielbianych przeze mnie za tematykę, piękne fotografie, przekazywaną energię oraz artykuły, z których wciąż dowiaduję się więcej o świecie i uczę o inspirujących miejscach wypełnionych sztuką – Free People. Wczoraj, gdy świat już spał, a każda żywa istota wyruszyła w podróż do Krainy Snów, leżałam otulona kołdrą w ciemnym pokoju i wyobraźnią chłonęłam słowa znalezione na tej stronie. Jeden post szczególnie mnie zainteresował, a ponieważ nastał poranek i możemy zacząć dzień od nowa, pozwalając wschodzącemu słońcu przeniknąć jego niewidzialną postać, uznałam, że to doskonała pora, by podzielić się z Wami nietuzinkowym tekstem Anny Flynn. Bądź ciekawy. Zadawaj pytania. Słuchaj. Pamiętaj o urodzinach. Pamiętaj nazwy miejsc. Pamiętaj rasy psów. Pamiętaj, co czytałeś, jakie filmy zobaczyłeś. Zapamiętaj swój numer rejestracyjny, numer ubezpieczenia społecznego, numer telefonu, numer paszportu, numer konta. Zapamiętaj poezję. Bądź uprzejmy. Bądź zamyślony. Bądź spontaniczny. Bądź bystry. Bądź zabawny. Pamiętaj nazwy gór, jak zimna była rzeka. Pamiętaj ceny paliwa. Pamiętaj kolor ręczników w łazience. Bądź przyjazny. Bądź podekscytowany. Pamiętaj, żeby się uśmiechnąć. Pamiętaj, że nigdy nie musisz się …

Dla X

Lato dekoruje niebo wstążkami w kolorach różu, pomarańczu oraz fioletu, bawiąc się ich długością i rozrzucając je w błękitno-granatowej przestrzeni, gdzie każdy obłok przybiera inny kształt, a wiatr zaplątuje się w rozbiegane tasiemki i konturuje brzegi chmur, zawiązując supełki w dyskretnych miejscach. Wraz z przemijającymi miesiącami znajomy krajobraz przeobraża się pod wpływem pór roku, a Ty, choć czas trwania dni i nocy skraca się lub wydłuża, nigdy się nie zmieniasz. Twoja skóra mieni się ciepłymi barwami dojrzałej brzoskwini – czasem jaśnieje, gdy nadchodzi zima, jednak wciąż przywodzi na myśl letnie wieczory, za którymi tęsknisz w dni, kiedy wszystkie znajome rzeczy wydają się niepewne. Drobne usta przypominające kolor policzków, zaróżowionych słowami ciepłych komplementów, poruszają się wraz z każdym cichym westchnieniem i rozbudowanymi zdaniami, które obnażają niskie brzmienie Twojego głosu. Niesforne piegi rozbiegane pod ciemnoczekoladowymi oczami oraz na czubku nosa, brązowe, kręcone włosy, w które wplatają się złociste pasma przekraczające linię smukłych ramion. Twoja twarz lśni jak odbicie księżyca, widoczne na tafli wody w bezchmurną noc. Uwielbiam Twoje dłonie, delikatne i łagodne, których palce poruszają się z wdziękiem, zatrzymując wspomnienia przez jedno dotknięcie przycisku aparatu, trzymając kubek z ciepłą herbatą z miodem i gładząc skórę kontrastującą z ich własną. …

Dobre dni

Mam ostatnio dziwny nastrój. Kiedy rano otwieram oczy, leżąc wtulona w świeżą, miękką pościel, i czuję chłodne powietrze głaszczące mnie po policzku (ostatnio temperatura trochę spadła), wydaje mi się, że czeka mnie naprawdę dobry dzień. Wstaję, idę w piżamie do kuchni i przygotowuję sobie ulubione śniadanie (ciemny chleb z awokado zdobył moje serce), które sprawia, że uśmiecham się z aprobatą, wyłapując z otoczenia małe powody do radości i próbując wyzwolić z siebie pozytywną energię. Popołudniowe godziny mijają bardzo szybko, pochłonięte przez filmy (w te wakacje nadrabiam produkcje nominowane do Oscara), książki, pisanie oraz jazdę na rowerze, która umożliwia wyzbycie się toksycznych emocji. Wieczory emanują spokojem; w umyśle pojawia się mnóstwo pytań retorycznych i długich przemyśleń, gdzieś w tle słychać rżenie koni mieszkających w stajni tuż za moim oknem, w pokoju rozbrzmiewają łagodne melodie kojących nerwy utworów, przygotowanych specjalnie na milczące wieczory. Rzeczywiście, każdy z tych dni jest dobry. Może nawet czasem tego nie zauważam, skupiając się tylko na negatywnych wydarzeniach, krzywych minach, zbyt głośnym tonie głosu i przykrych słowach. Jednak ukrywanie się pod miękkim kocem w kącie zaciemnionego pomieszczenia, rozczochrane …

Zmysły

Pluviophile (n.) a lover of rain; someone who finds joy and peace of mind during rainy days. Deszcz można zobaczyć – to całkiem proste. Często próbuje się ukryć, wpadając do leśnego strumyka, malując na jego powierzchni kręgi zamieniające się w drgające fale tańczące wraz z subtelnym, prawie niewidocznym ruchem skrzydeł motyli przeczekujących ulewę pod spodami soczystozielonych liści. Wyrywa z zamyślenia niezapominajki, pierwiosnki i kaczeńce i wkrada się do wnętrza białych chmur, łaskocząc je kolorami szarości, tak jak błękitno-granatowe akwarele na pędzelku zanurzonym w szklance wody przenikają ją pastelowymi barwami. Mknie po łodygach kwiatów, wyszeptuje tajemnice w ich zaróżowione płatki i spoczywa na cienkich nitkach pajęczyn, a przez jego nieskazitelne kropelki przedostają się promienie słońca, tworząc tęczowe witraże. Deszcz można usłyszeć. W zależności od podłoża, w które uderza, zmienia wysokość dźwięków, ich głębię, nawet czas trwania – czasem roznosi się echem, innym razem szybko ucicha, ustępując pozostałym muzykom, którymi dyryguje Matka Natura. Jest odzwierciedleniem pianina; jego brzmienie przywodzi na myśl instrument stojący samotnie w pustym pokoju, gdzie okiennice zostały zasłonięte prostymi, grafitowymi firanami, przez które przechodzi ciepła smuga światła. Krople deszczu …