All posts tagged: opowieści

Spacer o zachodzie słońca

W rozpiętych butach, delikatnie narzuconym na plecy płaszczu i krzywych okularach na nosie, przemierzam pustą ulicę o zachodzie słońca. Słyszę śpiew ptaków dochodzący z koron starych drzew, które rosną nieopodal mojego domu. Dostrzegam doskonałe niedoskonałości świata: brudną, ciemnobrązową ziemię, tak bardzo niedocenianą, stanowiącą podstawę funkcjonowania życia, wschodzącą trawę, biedronki zbudzone ze snu odrobinę za wcześnie oraz nieskończone niebo, które tego popołudnia nieznany artysta pomalował pastelowymi kolorami, stworzonymi przez siebie z mieszanin posiadanych farb. Powietrze jest chłodne, przyjemne i orzeźwiające. Wdziera się w moje płuca i oczyszcza je z ciężkich zmartwień, przez które zostaliśmy zmuszeni do stąpania po podłożu, choć gdyby nie one, moglibyśmy latać. Czy jednak dotykanie materii jest aż tak złe? Nigdy, przenigdy nie zrezygnuję z uczucia, które przepływa przez całe ciało, gdy moje pięty zapadają się w nadmorskim piasku i już tylko czubki palców przypominają mi o tym, że wciąż tam są. Tutaj, gdzie mieszkam, nie ma morza jako zbiornika z wodą. Pojawiają się morza „przejściowe”, które przybywają wraz z porami roku. Istnieje morze złotej pszenicy. Morze mgły. Morze będące domem dla stada …

W Drodze Mlecznej

Wyobraź sobie 300 miliardów gwiazd.  Zajmują szczególne miejsce w przestrzeni kosmicznej, tworzą gwiazdozbiory, rodzą się i umierają podczas ogromnych wybuchów, pozostawiając po sobie popiół, z którego powstają następne pokolenia. Spoglądamy w wieczorne niebo i dostrzegamy na nim tak dobrze znane nam światła, jednak nie mamy pewności, że one wciąż istnieją. Dzielą nas odmienne określenia czasowe, a im głębiej sięgamy w kosmos, tym dalej cofamy się w przeszłość. Gwiazdy, które towarzyszą nam podczas samotnych nocy, mogły już dawno zniknąć, a mimo to ich blask dosięga naszych oczu za każdym razem, gdy zachód słońca pokryje niebo granatową płachtą… Ludzie są jak gwiazdy. Ponad 7 miliardów ludzkich istnień, bijących serc, niezliczonych ilości oddechów wypełnia ten świat i każde z nich pojawiło się tutaj w konkretnym celu. Imiona niektórych poznała cała kula ziemska, inne pozostają rozpoznawalne w niewielkim gronie. Choć różnią się myślami, wyglądem i mnóstwem innych rzeczy, tak jak gwiazdy, swoją obecnością i blaskiem, nawet tym o małym zasięgu, są w stanie dać nadzieję, wiarę w lepsze jutro, wywołać błogie uśmiechy na twarzach. Często błądzą, przez cały okres …

Siedział i patrzył

W pewien późnojesienny, deszczowy dzień, przeplatany nieśmiałymi promieniami wschodzącego księżyca i zapachami trawy otulonej zimnym powietrzem, w niedużej, stojącej tuż przy ulicy kamienicy z brudnoczerwonych cegiełek o bajkowych kształtach, w jednym z ogromnych, pobielanych okien, przywodzących na myśl te z filmów familijnych, emitowanych w telewizji podczas świąt Bożego Narodzenia, siedział kot. Jego duże, lśniące oczy przypatrywały się piętrowcom z naprzeciwka, gdzie przez śnieżnobiałe firanki przemykały tańczące cienie ich mieszkańców oraz płomyki stojących na starym stoliku w kuchni świeczek, i krętej ulicy biegnącej między brunatnymi domkami. Podążał wzrokiem za przechodniami kroczącymi po nierównym chodniku, trzymającymi parasolki i papierowe torby z zakupami w dłoniach. Pewien pan w zaparowanych okularach na nosie szedł pospiesznie w stronę uchylonych drzwi, chwytając niedbale plik pogniecionych papierów i kartonowych teczek wypadających mu spod ramienia, na którym wisiała skórzana listonoszka na grubym pasku. Pod latarniami przechodziła kobieta w długim, rozpiętym płaszczu i brązowych włosach spiętych w kucyk, ściskając ostrożnie rączkę małego dziecka o zaróżowionych policzkach, wskakującego w swych żółtych kaloszach we wszystkie napotkane kałuże. Spośród drzew prowadzących do pobliskiego parku wyłoniła się para śmiejących się głośno przyjaciół wyprowadzających na spacer trzy psy – jeden z nich nosił na szyi …