All posts tagged: podróże

Drzwi z gałką

Dzisiaj zauważyłam, że czasami otwieram oczy i pierwszą rzeczą, którą czuję po zaczerpnięciu świadomego oddechu po nocy spędzonej w obcym świecie jest ból w skroniach. Powinnam przestać się opierać i w końcu wprowadzić kilka minut medytowania na stałe do moich poranków. Kiedyś całkiem dobrze mi szło; zauważałam tykanie zegarka, machnięcia końskich ogonów za oknem i łagodne ruchy klatki piersiowej. Dzisiejszy dzień z lękiem dobiega końca, więc pozwólcie, że cofnę się w czasie o 20 dni, 21 godzin i 2 minuty, żeby pomyśleć sobie o czymś bardzo przyjemnym. Domy miały różne kolory. Biel i żywopłoty kontrastowały z pastelowymi budowlami o wąskich ścianach i drzwiach z gałką. W południowej dzielnicy białe okiennice na tle czerwonej cegły mieniły się w słońcu. Naprzeciwko stał stary mercedes z czarnymi literami na żółtym tle. Podobały mi się nieprzycięte krzewy i gałęzie oplatające balkony oraz doniczki na parapetach. Co powinnam zapamiętać: pains aux raisins, drzewka oliwne w ogrodach, przyjazna kobieta w metrze, która wskazała nam drogę i powiedziała, żebyśmy poszły pieszo („to pięć minut stąd!”) i zaoszczędziły trochę pieniędzy, złota latte z …

Prostopadłe linie

Dzisiaj zauważyłam samolot przelatujący nad moim domem. Siedziałam pod parasolem na tarasie, gdy głośny dźwięk stłumił melodie, do których jestem przyzwyczajona, zakłócając „naturalną kolej rzeczy”. Na chwilę zamilkły ptaki i wiatr szumiący między roślinami. Nie usłyszałam samochodów na drodze ani rozmów niedzielnych spacerowiczów, a głos mojego trzyletniego sąsiada zniknął między huczącymi, stalowymi silnikami. Są takie dni, kiedy białe szlaki na niebie nad tarasem przecinają się, tworząc nierówną kratkę lub prostopadłe linie. Zawsze próbuję określić, w którym kierunku zmierzają samoloty, które je zostawiają, a później dopisuję własny plan podróży według osobistych upodobań. Przykładowo: samolot, który leciał na północ, wyląduje na lotnisku w Sztokholmie, skąd niektórzy jego pasażerowie przesiądą się do innej maszyny, która zabierze ich na zachodnie wybrzeże Kanady. Tamte dwie kreski biegnące ku południowemu wschodowi wskazują na niedawny start samolotu w stronę australijskiej zimy i nowozelandzkiej zieleni. Wzniósł się między chmury o piętnastej trzydzieści w poniedziałek i dotrze do Nowej Południowej Walii we wtorek wieczorem. Na pokładzie znajduje się włoska aktorka sącząca wino w pierwszej klasie, studenci biorący udział w wymianie zagranicznej oraz pies chrapiący …

Z Dziennika Przygód

Chciałabym się z Wami podzielić kilkunastoma zdaniami, które zapisałam w osobistym Dzienniku Przygód, gdy miałam czternaście, może piętnaście lat (nie było przy nich daty, więc pozostaje mi zgadywać). Ostatnio powróciłam do niego myślami i uśmiechnęłam się szeroko, gdy dotarło do mnie, że dzisiaj posklejałabym je prawie w ten sam sposób, zachowując jego główną myśl i dodając parę „nowych” marzeń, które wpadły mi do głowy od tamtego czasu. Nadejdzie taki dzień, w którym porzucę wszystkie problemy i złe myśli. Wsiądę do samochodu, zabiorę ze sobą Najlepszego Przyjaciela na Świecie, walizkę z ulubionymi ubraniami i przedmiotami łapiącymi chwile ulotne, i pojadę przed siebie. Bez konkretnego celu. W kieszeni schowam portfel z oszczędnościami oraz paszport, który pomoże mi w pokonywaniu granic. Nie wiem, ile czasu zajmie podróż. Zakończę ją, gdy poczuję się spełniona i zechcę powrócić do ukochanego domu. Wyruszę naprzód. Moim jedynym pożywieniem będą przydrożne owoce, czekolada oraz wafle ryżowe i kawa, którą znajdę na każdej stacji benzynowej. Czasami zatrzymam się gdzieś na dłużej. Wyciągnę z bagażnika namiot oraz dwa śpiwory – dla Najlepszego Przyjaciela na Świecie i dla mnie. Rozbijemy się nieopodal …

Tajemnicze ogrody… i morze

Lista miejsc, które chciałabym (i zamierzam) odwiedzić, nigdy się nie kończy. Jest jak przypadkowo rozwinięty zwój papieru rozpościerający się na drewnianej podłodze w bibliotece publicznej, gdzie pracownik w okrągłych okularach, po przekręceniu klucza w drzwiach i wystawieniu kartki z napisem „zamknięte”, postanowił strzepnąć ledwie widoczny pył z szafek i odkurzyć regały, niechcący zrzucając nadzwyczajny przedmiot i nie dostrzegając go wcześniej, ukrytego za twardymi okładkami nużących encyklopedii. Codziennie po przebudzeniu otwieram oczy z niekonwencjonalnym pomysłem na podróż życia – każdy dzień tygodnia to inny kraj, miasto czy wyspa – kraina długowiecznych żółwi, raf koralowych, czasami czynnych wulkanów. Świat przypomina pełną, otwartą skrzynię skarbów, perłę wydobytą z dna oceanu, dlatego to niezdecydowanie i silne pragnienie odkrywania go jest całkowicie zrozumiałe… prawda? Cele z mojej listy wydają się odległe w czasie, wymagające przygotowania, odpowiedniej organizacji czy wielkich oszczędności. Jednak w momencie, kiedy najmniej się tego spodziewam, życie samo postanawia mnie do nich doprowadzić, a wtedy każda z tych rzeczy staje się drobiazgowa i zbyteczna. Właśnie tak było z wyjazdem do Bretanii – zajmowała swoje miejsce na kartce wśród …

J’ai laissé mon cœur en France

Trudno uwierzyć, że minęły już trzy miesiące od mojego powrotu z trzymiesięcznej wymiany we Francji. Spędziłam tam zimę, chodząc do szkoły, mieszkając z francuską rodziną i odkrywając magię, język oraz kulturę obcego kraju. Wtopiłam się w jego codzienność, przyjmując piękno i akceptując niedoskonałości, które mi podarowano i próbowałam otworzyć się na każdą z nich, by móc jak najlepiej zrozumieć, jaka historia wiąże się z ich obecnością w tamtejszej rzeczywistości. Mieszkałam niedaleko Saumur – miasta, które możecie kojarzyć z Loarą, Coco Chanel czy Le Cadre Noir – jednak najwięcej czasu spędziłam właśnie tam ze względu na szkołę i pragnienie odkrywania nowych miejsc po zakończeniu lekcji, gdy czekałam na autobus lub po prostu umawiałam się z koleżankami. Chociaż miejscowość nie wydaje się bardzo duża, jej ulice zapełnione są drogeriami oraz różnorodnymi sklepikami z ubraniami, szalikami i biżuterią, wszędzie znajdują się piekarnie, które odżywają zwłaszcza w południe, w ślepych uliczkach kryją się księgarnie i stoiska z pocztówkami oraz papeterią, a w centrum można kupić wina i sery, których zapach od razu daje się rozpoznać. Moim ulubionym miejscem, w którym spędziłam wiele godzin, próbując zdecydować, co chciałabym zabrać ze sobą …

Wspomnienia z Paryża

Symetryczne kamienice, galerie sztuki, artyści sprzedający namalowane farbami olejnymi obrazy, dzielnice nieznanych, urokliwych butików oraz kosmicznie drogich salonów światowych marek, parki z dokładnie przystrzyżonymi ogrodami i zdobionymi fontannami, przy których, podczas przerwy na posiłek między południem a godziną czternastą, z przetartych toreb odpoczywających na soczysto zielonej trawie mieszkańców unoszą się zapachy chrupiącego pieczywa, ciasta francuskiego nadziewanego pieczonymi jabłkami i świeżych crêpes przygotowywanych w pobliskich naleśnikarniach. Kłódki zawieszone na balustradach mostów wznoszących się nad Sekwaną, nazwane imionami podróżnych z najdalszych zakątków świata, wieczorne spektakle odgrywane przez aktorów La Comédie-Française, muzea skrywające tajemnice dorobku ludzkiego, ulice przepełnione kulturami wszystkich siedmiu kontynentów, kwiaty zdobiące balkony oraz białe okiennice, uliczki z kamienia, którego kolor przywodzi na myśl perłowe muszle wyłowione z dna oceanu, sprzedawcy gazet stojący pośród spieszącego tłumu, którzy trzymają plik ciepłego jeszcze papieru udekorowanego czarnym tuszem, duszne korytarze metra i widziana nocą wieża Eiffla, której migoczące światełka widoczne są niemal z każdej strony miasta. Zielono-granatowe tabliczki wyznaczają kierunek zagubionym, zdradzając fragmenty historii istnienia zasłużonych, ruch samochodów, rowerów i motorów, który nieustannie krąży wokół Łuku Triumfalnego, droga do Sacré-Cœur pnie się po białych schodach wśród sklepów z …