All posts tagged: przemyślenia

Jednak lubię ubrania w groszki

Dzisiaj zauważyłam spokój i rozkojarzenie, które rywalizowały między sobą o przejęcie kontroli gdzieś w głębi mojej podświadomości. Każda godzina dnia rozpoczynała się innym uczuciem, nawet gdy dookoła nie zaszło zbyt wiele znaczących zmian. Co było inne: maliny zastąpiły truskawki w owsiance, niebo miało szary kolor (nie jasnobłękitny), przeziębiłam się, zimowe ubrania w końcu zamieniły się z letnimi miejscem w szafie, a rażący po oczach napis „oczekiwanie na zatwierdzenie” przekształcił się w „zatwierdzone”, oszczędzając mi dodatkowych nerwów. Niepoukładane spostrzeżenia z ostatnich ośmiu dni: 1. Ostatnio powróciłam do książki o badaniach nad ekstrawertykami i introwertykami i nie mogę wyjść z podziwu nad potęgą ludzkiego umysłu i wpływem poszczególnych elementów budowy mózgu na naturę człowieka. 2. Widziałam małego jelonka z bardzo długimi uszami. Przebiegał przez polną drogę i schował się w dojrzewającej pszenicy, która nie była zbyt wysoka, żeby służyć jako dobre miejsce na kryjówkę. Po chwili zatrzymał się i odwrócił głowę, żeby sprawdzić, czy za nim podążam i wtedy jego uszy kompletnie go zdradziły. Czy wspominałam kiedyś, że całkiem dużo osób nazywa mnie „jelonkiem”? 3. Jednak lubię …

Role i eksperymenty

Dzisiaj zauważyłam, że moje włosy skręciły się mocniej niż zwykle, co sprawiło, że wydawały się o parę centymetrów krótsze. Ostatnio trochę się na nie obraziłam i chciałam, żeby były proste i gładkie w dotyku, więc zaczęłam je prostować i choć osiągnęłam zamierzony efekt, poczułam się, jakby nie należały już do mnie. Miały ten sam kolor i wciąż lśniły w świetle słonecznym, jednak straciły lekkość i tę niesforność, która nadawała im charakteru. Przylegały posłusznie do szyi oraz skóry za moimi uszami i, widząc je w odbiciu w lustrze, stwierdziłam, że wyglądamy dojrzalej, nawet jeśli nie do końca wiem, co to ma oznaczać. Nie jestem typem, który się podporządkowuje i odgrywa rolę dla kogoś innego, choć potrafię zmieniać postać, żeby pokazać swoje różne oblicza. Może dlatego zapragnęłam eksperymentów z włosami i ostatecznie zatęskniłam za pierwotną formą, ponieważ dziwnie jest mi podejmować próby okiełznania roztańczonych kosmyków dookoła mojej głowy, gdy sama nie należę do oswojonego gatunku. Obserwując, jak loki kształtują się na wysokości mojego podbródka, zrozumiałam, że takie właśnie powinny być.

Konstelacje

Jest takie miejsce, gdzie nauczyłam się rozpoznawać dwa gwiazdozbiory. Teraz, kiedy nadarza się okazja, próbuję odnaleźć je na nocnym niebie. Fascynuje mnie, jak zmieniają położenie w zależności od tego, z której szerokości geograficznej Ziemi na nie spoglądam – czasami znajdują się tuż nad moją głową, a czasem odpływają gdzieś, gdzie nie mogę ich dostrzec. Można by pomyśleć, że znajomość dwóch konstelacji to nic specjalnego, ale ja szczycę się tą wiedzą, bo posiadanie lojalnych przyjaciół pośród ciał niebieskich zbliża mnie do kosmosu i zwiększa prawdopodobieństwo ujrzenia spadających gwiazd, które poprzednio wiele razy spełniały moje życzenia. Kiedyś wydawało mi się, że potrzebuję kogoś z zewnątrz, żeby przyszedł i usiadł na brzegu skrzypiącego łóżka, jednak im więcej mówiłam, tym bardziej dźwięk rozbiegał się po kątach, powieki przymykały się (ze znudzenia?), a słowa dobierane z niezwykłą starannością stapiały się z kolorem ścian. Jaki jest sens mówienia do kogoś, kto już dawno przygotował odpowiedź, nie słysząc nawet zakończenia historii? Dlaczego odpowiedzi na cudze opinie formują się już w połowie wytłumaczenia, ignorując sens wypowiedzi? Nie chcę tak rozmawiać, więc poprosiłam o …

Ciasteczka

W zeszłym tygodniu upiekłam osiemnaście ciasteczek. Ich migdałowo-kakaowy smak rozpływał się w ustach, pozostawiając na języku delikatną słodycz. Żałuję, że nie zamoczyłam żadnego w herbacie, bo wtedy mogłabym przysunąć krzesło do okna, podkulić nogi i, spoglądając leniwie za szybę, poudawać przez parę sekund, że mam coś bardzo ważnego do przemyślenia. Gdy ktoś pyta mnie o ulubioną porę roku, nie potrafię wybrać. Chociaż dzisiaj zachwycam się jesienią i faktem, że mogę wykorzystać najładniejsze ubrania z szafy, za kilka miesięcy zasłonię oczy przed słońcem i uśmiechnę się na widok hamaku rozłożonego pod brzozą w ogrodzie. Piegi znów pojawią się na moim nosie, a ja będę delektować się każdym kęsem brzoskwini i soczystego arbuza. Pierwszego dnia zimy obudzę się z nadzieją ujrzenia zaśnieżonych ulic i sopli lodu wiszących pod ceglanymi dachówkami, a wiosną podleję żonkile stojące w doniczkach na parapecie. Czas popłynie, a moje małe czynności powtórzą się z nadejściem kolejnych lat. Jest tyle rzeczy, o których chciałabym opowiedzieć, a jednocześnie wydaje mi się, że żadna nie ma znaczenia, dlatego z ciężkim westchnieniem porzucam każdą z nich na …