All posts tagged: wymiana

Tajemnicze ogrody… i morze

Lista miejsc, które chciałabym (i zamierzam) odwiedzić, nigdy się nie kończy. Jest jak przypadkowo rozwinięty zwój papieru rozpościerający się na drewnianej podłodze w bibliotece publicznej, gdzie pracownik w okrągłych okularach, po przekręceniu klucza w drzwiach i wystawieniu kartki z napisem „zamknięte”, postanowił strzepnąć ledwie widoczny pył z szafek i odkurzyć regały, niechcący zrzucając nadzwyczajny przedmiot i nie dostrzegając go wcześniej, ukrytego za twardymi okładkami nużących encyklopedii. Codziennie po przebudzeniu otwieram oczy z niekonwencjonalnym pomysłem na podróż życia – każdy dzień tygodnia to inny kraj, miasto czy wyspa – kraina długowiecznych żółwi, raf koralowych, czasami czynnych wulkanów. Świat przypomina pełną, otwartą skrzynię skarbów, perłę wydobytą z dna oceanu, dlatego to niezdecydowanie i silne pragnienie odkrywania go jest całkowicie zrozumiałe… prawda? Cele z mojej listy wydają się odległe w czasie, wymagające przygotowania, odpowiedniej organizacji czy wielkich oszczędności. Jednak w momencie, kiedy najmniej się tego spodziewam, życie samo postanawia mnie do nich doprowadzić, a wtedy każda z tych rzeczy staje się drobiazgowa i zbyteczna. Właśnie tak było z wyjazdem do Bretanii – zajmowała swoje miejsce na kartce wśród …

J’ai laissé mon cœur en France

Trudno uwierzyć, że minęły już trzy miesiące od mojego powrotu z trzymiesięcznej wymiany we Francji. Spędziłam tam zimę, chodząc do szkoły, mieszkając z francuską rodziną i odkrywając magię, język oraz kulturę obcego kraju. Wtopiłam się w jego codzienność, przyjmując piękno i akceptując niedoskonałości, które mi podarowano i próbowałam otworzyć się na każdą z nich, by móc jak najlepiej zrozumieć, jaka historia wiąże się z ich obecnością w tamtejszej rzeczywistości. Mieszkałam niedaleko Saumur – miasta, które możecie kojarzyć z Loarą, Coco Chanel czy Le Cadre Noir – jednak najwięcej czasu spędziłam właśnie tam ze względu na szkołę i pragnienie odkrywania nowych miejsc po zakończeniu lekcji, gdy czekałam na autobus lub po prostu umawiałam się z koleżankami. Chociaż miejscowość nie wydaje się bardzo duża, jej ulice zapełnione są drogeriami oraz różnorodnymi sklepikami z ubraniami, szalikami i biżuterią, wszędzie znajdują się piekarnie, które odżywają zwłaszcza w południe, w ślepych uliczkach kryją się księgarnie i stoiska z pocztówkami oraz papeterią, a w centrum można kupić wina i sery, których zapach od razu daje się rozpoznać. Moim ulubionym miejscem, w którym spędziłam wiele godzin, próbując zdecydować, co chciałabym zabrać ze sobą …